Fanfary proszę!


Wczoraj przed spaniem (spaniem taty, a nie dziecka i mamy :P) Daniel poczuł kopniaki - dwa razy! Szczęśliwie złożyło się tak, że przyłożył opuszki palców dokładnie w miejsce, w które kopnęła Karolina, przy położeniu całej dłoni nie czuł dotyku o tej samej sile.

Oto zapisuję datę 28-29 listopada (okolice północy) jako czas, gdy dziecko postanowiło ujawnić się również ojcu :)

Wita Państwa Karolina!


Już po badaniu. Ufff, uciekł ze mnie cały stres. Przemiła pani doktor przez ponad 40 minut dokładnie oglądała nasze dziecię centymetr po centymetrze. Niby człowiek wie już, że USG jest bardzo precyzyjne (jeśli lekarz wie, czego szuka i wie, ja to wygląda), ale widok serduszka podzielonego na komory i przedsionki zwalił z nóg nie tylko mnie (dosłownie, bo leżałam :P), ale i Daniela, który na ten temat wdał się w pogawędkę z lekarką :)

Dziecię potwierdziło się być dziewczynką - pani doktor kilkukrotnie wracała w rejony intymne. Serduszko, żołądek, główka, kości udowe i ramieniowe, fał karkowy, kość nosowa itp. itd. Wszystko obejrzane, zapisane na kartce z USG. Nie mamy powodów do niepokoju - słowa lekarki.

Poza badaniem USG miałam też od razu wizytę kontrolną u mojego lekarza. Wszystko dobrze, tylko szyjka się skróciła (i tak jest dość długa, bo 36 mm). Pan doktor uspokaja, że z szyjką wszystko odbywa się dynamicznie (cytuję) i dopiero wnikliwa obserwacja kilku wyników podczas kolejnych badań pozwala postawić diagnozę, że jest to niebezpieczne. Wcześniej miałam krótszą szyjkę, która przez ostatni miesiąc się wydłużyła i teraz znowu jest krótsza. Nic to, do następnego badania mam się oszczędzać i tyle.

Wracając do bohaterki dzisiejszego posta. Poniżej wita się z Państwem Karolina, która waży już 425 g.




Bezsenna noc


Ostatnio (tzn. od dwóch, trzech tygodni) kładę się spać bardzo późno. Dziecię zaczyna harce po północy, więc kładę się około 2.00 lub nawet 2.30. Potem dosypiam rano do 9. Nie było więc nic dziwnego wczoraj, gdy Daniel postanowił iść spać, a ja nadal nie byłam śpiąca. Pomyślałam - poszperam w internecie i się zmęczę. 

Ooo... Jakie było moje zdziwienie, gdy po północy młoda się uaktywniła i okopywała mnie aż do godziny 4.30! Najpierw pomyślałam, że kopanie zaczęło się po "zaaplikowaniu" luteiny, którą nadal przyjmuję, ale... Wyjrzałam za okno, a tam wieeeelki, jasny księżyc. I wszystko stało się oczywiste.

Przed ciążą miałam problemy ze snem w pełnię, a jeśli dołożyć do moich nocnych niepokojów bezsenność w pełnię Karoliny, mamy nieprzespaną noc. Dodatkowo dziecko domagało się o 3 jedzenia. Co było robić? Śniadanie i kubek gorącego kakao, aby jednak spróbować zasnąć. Udało się przed 5. 

Oprócz pełni, do mojej bezsenności dołożył się lekki stres przed dzisiejszym badaniem połówkowym (pisałam o tym ostatnio). Niby już wyluzowałam, jestem spokojniejsza, ale... podświadomość działa.

Trzymajcie kciuki, dziś po 15 wizyta. 

Lekkie drżenie


Za dwa dni badanie połówkowe, przyznam, że się trochę boję. Niby każdy przez to przechodzi, niby wiem, że jakakolwiek informacja nic nie zmieni, ale jakoś tak... Pewnie każda z Was tak miała. Nie ukrywam, że badania usg zawsze wiążą się u mnie ze strachem, czy aby wszystko na pewno jest dobrze.

W czasie ostatniej wizyty na IP, przy podejrzeniu wyrostka, padło stwierdzenie, że mam zastój moczu w prawej nerce. Robiłam badanie moczu i jest ok. - bakterie dość liczne i nic więcej. Lekarz ma się z tym zapoznać w środę. Mam nadzieję, że to nic groźnego dla dziecka i dla mnie.

W takim lekkim drżeniu oczekuję na środę, godzinę 15.10. 


Bezpośredniość


Magia bezpośredniego zwracania się do małej przyniosła skutki! Odkąd wiemy, że jest "oną" (tzn. na 90%) i mówimy do brzucha per Karolina, młoda... uaktywniła się i zaczęłam czuć kopniaki :):):)

Hurrrrra! Zorientowałam się po dobrej chwili, że coś się dzieje. Pomyślałam "Hola, hola, chyba dziecię mnie kopie". Potem kilka prób tatusia, aby usłyszeć choć dźwięk kopania i udało się :)

Północ to zdecydowanie dobra pora dla naszej małej. Starsznie się cieszę i ogłaszam przełom 22 i 23 listopada jako czas pierwszych aktywnych i wyczuwalnych ruchów. Mam nadzieję, że to znowu nie jest tylko fałszywy alarm.

Karolinko, dawaj o sobie znać częściej :)


Połówka!


Ponoć teraz to już czas przyspieszy. Prawda to? :) Dziś dokładnie przypada dzień, w którym minęło 140 dni i tyle samo zostało do terminu porodu. Niby chciałabym powiedzieć, to już, ale ciągle z tyłu głowy mam - to jeszcze tyle zostało?

Najwyższa pora, aby nasze dziecię otrzymało imię, którym będziemy zwracać się do brzucha. Ponieważ wczoraj w okolicznościach IP dziecko pokazało w końcu, co ma między nogami, mogę oficjalnie przedstawić naszego żeńskiego potomka jako...

KAROLINKĘ

Imię wpadło mi do głowy ot tak, jakiś czas temu. Co do chłopaka było ustalone, ale dziewczyna - no jak ją nazwać i po prostu, pierwsze skojarzenie, pierwsza myśl, naprawdę nie rozpatrywałam wcześniej takiej opcji. Spodobało się Danielowi i postanowiliśmy - będzie Karolina.


PS Moje wczorajsze lęki dotyczące bólów "wyrostkopodobnych" na szczęście się nie sprawdziły. Dziś obudziłam się bez bólu. Cały dzień miałam lekką dietę i okazało się, że mi przeszło. Ból zszedł niżej i dziś czułam więzadło (ci lekarze mają jednak wiedzę :)



Znowu IP


Taki spokojny dzień miał być - ptaszki, kocyki, zabawki, a tu niestety trzeba było zebrać się na IP. W nocy obudziłam się z bólem z prawej strony. Był do zniesienia, ale powtarzał się dosyć regularnie. Po całym dniu obserwacji, nospie i leżeniu, pojechaliśmy do szpitala, aby zobaczyć "co zacz".

Okazało się, że mój lekarz ma dyżur i znowu potraktowano nas baaardzo przyzwoicie (położna na oddział dzwoniła, rozpoczynając zdaniem: "Mam tutaj pacjentkę dra ...").

Baliśmy się, że to wyrostek - niestety nie jest on wykluczony na 100%, ale lekarz po badaniu i usg stwierdził, że może to dolegliwości jelitowe lub więzadło z jednej strony. Na oddziale nie musiałam zostawać, ale mam się obserwować. Jeśli ból będzie się wzmagał, koniecznie wrócić do szpitala.

Uprzedził mnie również, że w razie (tfu, tfu) wyrostka, muszę wiedzieć o ryzyku jakie niesie operacja w stosunku do dziecka. Przeraziło mnie to, wierzę, że to nie wyrostek (ponieważ poza bólem - delikatnym i pulsującym co jakiś czas, nie mam innych typowych objawów). Lekarz jest dobrej myśli.

PS okazało się, że mam w prawej nerce zastój moczu, jutro mam robić badanie.
Najważniejsza rzecz z dzisiejszego badania.... DZIEWCZYNKA! na odchodne doktor szczęśliwemu tacie powiedział tylko z uśmiechem "Za tydzień potwierdzimy".


Pobudka o... 3 w nocy i pomysły


Zastanawiałam się ostatnio, jak to jest obudzić się w środku nocy i być wyspaną. Przeczytałam na którymś blogu, że dziewczyna w ten sposób spędza większość nocy. Że budzi się wysana i głodna. Jak to, pomyślałam - science fiction. Do tej pory budziłam się kilka razy każdej nocy z powodu bólu biodra. Teraz ból ustał i rzespałam całe trzy noce "ciągiem", a dziś... po czterech godzinach snu pobudka.

Przewracanie na bok nic nie dało. Musiałam wstać, zjeść pełnowartościowe śniadanie i zająć się swoimi sprawami. Obudził się też kot i dotrzymał mi towarzystwa. Co można robić w nocy? Poczytać najświeższą relację przyjaciół opowiadającą o ich wyprawie do Nowej Zelandii (tu), poszperać na pinterest, szukając inspiracji dla dzieciątka (tzn. co uszyć, aby było ładne), przejrzeć tkaniny i szykować się do szycia, gdy tylko małżonek się obudzi :)


Co będę na pewno szyć?

1. Huśtające się ptaszki na patyku - zabawkę nad łóżeczko uszytą lub origami
    (te ogólnodostępne są jakieś takieś...)






2. Śliniaki i ręczniczki multikolorowe





3. Kocyk do fotelika i spacerówki (dostałam mięciutki, ale niezbyt ciekawy - muszę przerobić)





4. Zasłonkę do łóżeczka (tzw. spódniczkę")





5. Maskotki i zabawki





6. Przewijak "turystyczny"





7. Owijaczek (jeśli starczy chęci, materiałów i... umiejętności)





8. Kocyk z szydełkowych kwadratów (nie jest to szycie, ale też rękodzieło, poniżej rozpoczęty kocyk) ;)





Po cichu, po wielkiemu cichu...


Dziecię nasze nie chce się ujawnić ani w sferze intymnej (zaciska nóżki w czasie badania), ani w sferze codziennej (nie daje o sobie znać kopniakami).

Jedno uderzenie pod żebrami w piątek i cisza. Od tego czasu nasłuchuję, oglądam brzuch i męczę Daniela, aby słuchał, co się dzieje w środku. Niby wiem, że mam łożysko na przedniej ścianie i może trzeba będzie nam jeszcze trochę czekać, ale z drugiej strony, skoro już raz kopnęło, to może teraz ta cisza jest złym sygnałem?

Wiem, że większość "pierworódek" ma takie same dylematy, szczególnie te, którym minął 20. tydzień i nadal nic. Wiem, że powinnam spokojnie czekać, ale jakoś tak... Uspokoić się nie mogę w 100 procentach.

Już nawet robiłam test słodkiego pół godziny przed obserwacją i... nic. Tylko popukiwanie i przelewanie, co do którego nie mam pewności, czy to nie jelita. Za tydzień w środę (28 listopada) mamy badanie połówkowe, które wypadnie dokładnie w 21 w 0 d. 

Dzięcię, zlituj się i daj o sobie znać.

Kopniak!


Zapomniałam napisać. Wczoraj o godz. 8 poczułam kopniaka! Jednego, dokładnie w to miejsce, gdzie trzymałam rękę. Jestem pewna, to nie mogło być nic innego. Prawda? Prawda? :)

Od wczoraj cisza - tylko delikatne pukanie słyszalne wieczorem w łóżku, ale kopniak był. Czekam na więcej. To chyba tak jest, że po pierwszym kopnięciu nie następuje od razu lawina kolejnych?

Szybka decyzja



Może jestem nienormalna, może to zdecydowanie za szybko, ale tak kończy się oglądanie aukcji internetowych wózków...

Mamy brykę dla dziecięcia. Jeszcze nie znamy płci. Jeszcze jest bardzo dużo czasu. Jeszcze... Jeszcze... Po znalezieniu aukcji niedaleko nas, w cenie o niebo, niebo, niebo niższej niż standardowo, zapytałam Daniela jedynie, czy jestem wariatką, że chcę już, że kupimy już. Odpowiedź była krótka - nie wierz w zabobony. I ruszyliśmy w trasę, aby zobaczyć wózek. 

Na miejscu okazało się, że stan jest świetny, pani dokładnie opisała go w aukcji, zrobiła zdjęcia i nic nas nie zaskoczyło. Po trzech minutach= decyzja - bierzemy. Gratis dorzucono wanienkę.

Oto jesteśmy posiadaczami Bebecar Vector AT 3w1 w kolorze oliwkowym. Wózek ma wieeeelkie pompowane koła, skrętną (blokowaną) przednią oś, wielką gondolę, koszyk na zakupy zawieszony wysoko i z pojemnością do 5 kg i świetne rozwiązania mocowania elementów do stelaża. Testy z pasażerem przewidziane na wiosnę ;)

Zrobiłam "aż" jedno zdjęcie. Jednak ściąganie i nakładanie poszczególnych elementów wózka z brzuchem jest bardziej uciążliwe ;)




Wyprawka - kity i hity


Drogie blogowe mamy, kobiety z doświadczeniem, którego mi brakuje. Głowię się już jakiś czas nad tym, czy wszystkie gadżety, kosmetyki, ciuchy i inne duperele są rzeczywiście niezbędne przy pierwszym dziecku. Może to raczej nagonka producentów, którzy wpędzają rodziców w poczucie winy jeśli czegoś nie zakupią?

Poniżej zamieszczam listy wyprawkowych kitów i hitów stworzoną na podstawie opinii rodziców z internetu. Komentujcie, proszę, co MUSZĘ kupić, a co jest ZBĘDNE. Co jest potrzebne, a co tylko ładnie wygląda i kosztuje kupę pieniędzy.

Może część artykułów przydaje się dopiero za jakiś czas i warto podzielić zakupy na etapy rozwoju dziecka?


1. RZECZY ZBĘDNE (?) - wg opinii rodziców rozsianych w internecie:

- elektroniczna niania (mamy małe mieszkanko, a łóżeczko dziecka jest w sypialni, sypialnia zaraz obok kuchni i salonu), ale... później wyjazdy do dziadków, a tam duży dom bądź tu mądry)

- misie chłonące zapach mamy (z jakiejś specjalnej wełny) - może wystarczy koszulka, w której mama chodziła cały dzień?

- rożek dla niemowlaka - ponoć szybko z niego dziecko wyrasta, prawda to? Jakie macie doświadczenia?

- płyta z nagranym biciem serca - nie wiedziałam o tym!

- nawilżacz powietrza - ponoć niedobry dla alergików

- sterylizator - jak to? Znacie odpowiedź???

- termosy na butelki - ponoć nie trzymają ciepła

- odciągacz do pokarmu - czy rzeczywiście dziecko najlepiej spełnia tę rolę?

- przewijak (?) - co w zamian?

- butelka antykolkowa - ponoć cyt. "ściema na maksa"

- puder do pupy - wiele opinii na nie, ponoć wystarcza sudokrem

- termometr do wody - z komentarzem mamy "ale głupia byłam wtedy".

- niedrapki - zależy od dziecka czy ogólnie nie ma potrzeby?

- podgrzewacz do pokarmu - to jak podgrzewać?

- pościel do łóżeczka - podobno śpiworki są lepsze (?), a pościel przydaje się najwcześniej u kilkumiesięcznego bobasa, poduszka u roczniaka i wyżej

- kaftaniki, koszulki ubierane przez głowę, niewygodne ciuszki zapinane z tyłu w roz. 56-62 np. jeansy, sukienki itp.  - wiele opinii, że body i pajace są lepsze

- butelki - chyba pod warunkiem, że karmi się piersią (ale jestem niedouczona...), ponoć przy karmieniu piersią jedna awaryjna się przydaje, w innym wypadku co najmniej trzy

- szczotka i grzebyk - gdy dziecko rodzi się nieowłosione za bardzo, kupić, gdy pojawi się ciemieniucha

- gruszka do odciągania kataru - lepsza frida

- wanienkowe gadżety - gąbkowe podkłady, plastikowe stelaże, krzesłka itp.

- kosmetyki - im mniej, tym lepiej (co jest niezbędne, sczególnie u dziecka urodzonego w kwietniu?), ponoć puder to wydatek bez sensu (dlaczego?)

- wkładki laktacyjne - sprzeczne opinie, kupić trzeba i zobaczyć, jak zareagują piersi na produkcję mleka

- poduszka-rogal do karmienia - i tak, i nie (jakie macie doświadczenia?)

- śliniaki (?) - sama nie wiem, można kupić tanie np. z IKEA i spróbować (?)

- mata edukacyjna - może warto pożyczyć od innych rodziców i zobaczyć, jak dziecko reaguje, wtedy kupić?

- smoczki - co sądzicie?

- baldachim nad łóżeczko - zabiera tlen, kurzy się




2. RZECZY NIEZBĘDNE (?) wg opinii rodziców rozsianych w internecie:


- łóżeczko - na co zwracać uwagę, czy najtańsze z IKEA sprawdza się?


- materacyk gryka-kokos - czy jakiś inny, czy kupować podkład na materac, skoro ten jest oddychający, a podkład to najczęściej cerata?

- prześcieradło na gumkę - ile sztuk?

- pojemniki plastikowe na łóżeczko (np. IKEA, są tanie, ale czy dobre?)

- pieluchy tetrowe (do karmienia, zamiast śliniaka, jakie jeszcze role?)

- wanienka (czy sprawdza się zwykła z IKEA?), czy konieczny jest stelaż?

- frida do nosa (wielki HIT!)

- nożyczki lub obcinaczki do paznokci (koniecznie?)

- wkładki laktacyjne (dla jednych mam konieczne, dla innych zbędny wydatek), paczkę chyba warto mieć na wszelki wypadek

- leżaczek-bujaczek - nie jestem przekonana do idei, ale może macie pozytywne doświadczenia?

- fotelik samochodowy dla małego dziecka

- wózek (kupić 2 lub 3 w1 czy głęboki, a potem myśleć???)

- karuzela na łóżeczko - nie podoba mi się, nie widzę sensu, ale... matki wypowiedzcie się, proszę

- porządna torba do wózka

- moskitiera na wózek i łóżeczko

- najtańszy laktator z apteki (nie wiem, nie znam się, pytam)



Co jeszcze do tych list?

I dalej nie wiemy...


Wczorajsza wizyta u lekarza miała dać szansę na poznanie płci dziecka. Niestety, pan doktor badał tylko tętno malucha, szyjkę macicy i tyle. Kolejne badanie USG, bardziej wyczerpujące, odbędzie się 26 listopada. Wtedy inna pani ginekolog przeprowadzi badanie połówkowe (genetyczne). Być może wtedy nasz wstydliwy maluszek pokaże, co ma między nogami ;)

Nie, żeby ciekawość nas zżerała, ale fajnie byłoby już wiedzieć, jak zwracać się do dziecka. Imiona są wybrane, więc od pierwszej sekundy moglibyśmy mówić mu per... Bruno, lub jej per... Karolina. Wybraliśmy je, ponieważ ładnie brzmią z nazwiskiem, co przyznała nawet moja mama, której imiona same w sobie nie do końca przypadły do gustu (prawda, mamuś? :P). 

Czekamy w takim razie na badanie. Cieszę się, że po wizycie lekarz był zadowolony (szyjka wydłużyła się - jak powiedział, zmienia się tak, jak i nasze ciało przez całą ciążę, najważniejsze, aby nie skracała się  regularnie). Jej długość w tej chwili to 39 mm, a długość zagrażająca jego zdaniem to poniżej 20 a nawet 15 milimetrów (najważniejsze to odpowiednio interpretować zmiany w przeciągu całej ciąży, i tym zajmuje się dobry lekarz).

Uwaga! Wczoraj poczułam pękanie bąbelków powietrza w brzuchu, czyżby to było to? Akurat gdy Daniel przyłożył głowę do brzucha, usłyszał, a ja poczułam, właśnie "to", pękanie bąbelków. Daniel jest pewny, że to już nie było przelewanie, a właśnie kopniaczek, którego nie czuł, a słyszał. Dziś drugie podejście przed snem :)


Spacer z dziadkami


Korzystając z pięknej pogody 11 listopada, wybraliśmy się na spacer nad nasze jezioro przed obiadem sami, a po obiedzie z moimi rodzicami Pierwszy spacer wnuka/wnuczki z obojgiem dziadków zaliczony!

Patrząc na zdjęcia, mam wrażenie, że ważę już straaaaasznie dużo, ale waga wcale na to nie wskazuje, więc zrzucam to na karb mojej niefotogeniczności ;)

Za dwa dni zaczynam 20 tydzień! Dziś wizyta u lekarza - być może dowiemy się, kto ukrywa się w brzuchu i na pewno położna zrobi mi wykład o wadze (choć naprawdę nie tyję zbyt szybko :P).

Pierwsze zdjęcie wykonane na naszej budowie (piwnica się muruje!).


Nad jeziorem były tłumy mieszkańców miasta. w tym także my :P Śledziliśmy wózki prowadzone przez dumnych rodziców i... z mojego zachwytu wózkami Mutsy zostało niewiele - gondole są małe, a Danielowi nie odpowiadają kółka (piankowe) oraz rama, która wygląda jakby się miała złamać. Cóż, jedno to design, który mi odpowiada, a drugie to wygoda dziecka. Pod tym kątem widzieliśmy kilka wózków x-lander - koła dmuchane, amortyzacja, wygodna spacerówka. Czasu jeszcze sporo, ale rozglądać już się można, prawda? ;)







Dumni rodzice:



Niemniej dumni dziadkowie i... pies ;)



Wizyta na IP


Hmmm... Wczoraj o 21 zawitaliśmy na położniczo-ginekologicznej Izbie Przyjęć. Cały dzień miałam bóle podbrzusza i pleców (kłująco-ciągnące), ale kiedy po całym dniu leżenia i przyjmowania no-spy, nie poprawiło się ani odrobinę, pozbierałam się i nakazałam zawieźć do szpitala. To był 18w 0d, przestraszyłam się, że ból nie ustępuje.

Spodziewałam się tłumów, złej obsługi i nieprzyjemnych doznań oraz wymówek, a tu... Zdziwiłam się, ale wszystko odbyło się miło i profesjonalnie.

Myślałam, że będę słuchać wymówek w stylu, po co pani przyjechała, takie bóle to standard w ciąży, a usłyszałam od położnej: "Dlaczego tak późno?". Bardzo miła pani doktor zbadała mnie na fotelu i zrobiła usg szyjki, pokazała dziecko, 25 minut szukała dowodu na pleć dziecko (serio!), wytłumaczyła, że nabawiłam się niestety "grzybka" standardowego w ciąży i stąd mogły pojawić się te bóle. Zaznaczyła, że dobrze, że się pojawiłam (SZOK!) i przepisała lekarstwa.

Co ciekawe, moja koleżanka nie była tak miło "obsłużona" w tej IP, ale ja mam kartę ciąży wystawioną przez jednego z lekarzy tam pracujących, więc... Potraktowano mnie jako swojego klienta, a jej nawet nie poinformowano, co jej dolega.

Cały strach o dziecko wyparował. Trwające 30 minut USG przemieniło się w bardzo miła rozmowę o ciąży, teściowej, rodzeństwie itp. itd.

Dzieciątko zdrowe, szyjka ma 34 mm (mój lekarz ma sprawdzić w dokumentach, czy się nie skróciła, ale wg pani doktor jest w porządku). Łożysko na ścianie przedniej (dlatego jeszcze mogę nie wyczuwać ruchów dziecka, ale "Czuje już pani przelewanie? Tak, to jeszcze tydzień" :).

Nie moglam uwierzyć, że ta młoda pai doktor, będąc na nocnym dyżurze, poświęciła mi całą godzinę na badanie usg, fotel i rozmowę z mężem. Uspokoiła nas, zaleciła odpoczynek, a przede wszystkim trzy razy dłuuuugo dała mi posłuchać serduszka, wskazała, które dźwięki to dziecko i szukała, szukała jak szalona płci. Kazała mi nawet kołysać brzuszkiem, ale dziecko "jakieś takieś" nieśmiałe.

Najważniejsze, że z nim wszystko dobrze, a ja też czuję się lepiej.


Kosmetyki Weleda



Dosyć długo szukałam informacji na temat kosmetyków dla dzieci.

Dróg jest kilka:
- normalne kosmetyki dostępne w każdej drogerii, ceny średnie
- kosmetyki ekologiczne, ciężko dostępne, drogie
- totalna natura, czyli oliwa z oliwek, nadmanganian potasu, masło shea i tp., dostępne, tanie (przeważnie)
- pomieszanie z poplątaniem - wszystkiego po trochu.

Nie jestem zwolennikiem trzymania się kurczowo jednej powziętej decyzji i dlatego ciężko mi stwierdzić, którą drogę ostatecznie wybierzemy dla naszego dziecka. Na tę chwilę, po przeczytaniu kilku artykułów ekologicznych rodziców, zapoznaniu się z opiniami na temat kosmetyków na bazie naturalnych składników, chciałabym je wypróbować i przekonać się, czy rzeczywiście są tak dobre, wydajne i łagodne. Z drugiej strony, jak w gąszczu specyfików wybrać te, które będą najlepsze? Z pomocą przyszło mi własne doświadczenie...

Kilka lat temu zajmowałam się trójką dzieci z holenderskiej rodziny. Odpowiadał mi model wychowania dzieci, system żywienia i... kosmetyki do pielęgnacji niemowlaków i większych dzieci. Tam zetknęłam się z produktami Weleda i po trzech miesiącach obserwacji, jak wpływają na skórę dzieci, jak zapach je uspokaja itp. przekonałam się, że warto ich spróbować. Problemem może być jedynie mała dostępność produktów w Polsce. Ciężko znaleźć sklep, choćby internetowy, który będzie miał wszystkie produkty w asortymencie. Oczywiście według opinii rodziców stosujących te kosmetyki, okazuje się, że potrzebnych będzie tylko kilka z nich.

Zalety:
- wydajność (np. mała tubka kremu starcza na 4-5 miesięcy, ponieważ aby wysmarować buźkę dziecka, starcza ilość wielkości ziarnka grochu),
- zapach (daleki od chemicznego, niektórych drażni, warto sprawdzić, działa uspokajająco na dziecko)
- naturalne składniki (bez parabenów i innych szkodliwych)

Wady:
- trudno dostępne w Polsce
- wyższa cena niż standardowe kosmetyki (ale większa wydajność z tej samej ilości)

1. KOSMETYKI POTRZEBNE wg. rodziców stosujących te produkty (ich opinie pod nazwami):

* Nagietkowy Szampon i Żel do mycia ciała (Calendula Shampoon & BodyWash) 200 ml ok. 35 zł
lekko się pieni i łatwo rozprowadza na skórze (co wcale nie jest takie oczywiste w przypadku ekologicznych kosmetyków). Z jednej tubki korzystamy już prawie cztery miesiące a jeszcze trochę nam zostało zatem z czystym sumieniem napisze że jest wydajny.

* Weleda Baby olejek do masażu na kolki (Baby bauchleinol) 50 ml ok. 42 zł

* Krem z nagietkiem dla dzieci (Calendula Baby Cream) 75 ml ok. 20 zł
idealny do pupy, brak odparzeń

* Balsam z nagietkiem na wiatr i niepogodę (Calendula Wind- und WetterBalsam) 30 ml ok. 20 zł
Cudownie pachnie, jest gęsty i bardzo wydajny, także biorąc pod uwagę ile się go zużywa nie można nawet powiedzieć że jest drogi. Kosmetyk ma postać żółtego żelu, nakłada się go tyle co ziarenko grochu i to wystarczy na całą buzię i rączki, jednym pociągnięciem rozsmarowuje się, początkowo tworzy tłustą, świecącą warstwę ale po chwili wchłania się w skórę i go nie widać ? a chroni przed mrozem, wiatrem i to skutecznie

2. POZOSTAŁE KOSMETYKI Weleda:

* Krem z nagietkiem do twarzy dla dzieci i niemowląt (Calendua Gesichtsrem) 50 ml ok. 23 zł
Konsystencja kremu jest dość gęsta i mało tłusta, ale mimo to łatwo się rozprowadza na skórze, niewielką ilość można łatwo rozsmarować, nie klei się, wsiąka natychmiast, nie zostawia po sobie śladu. Cena tego kremu jest taka średnia, ale biorąc pod uwagę jego wydajność i to, że kupujemy kremik dla całej rodziny myślę, że warto, poza tym to krem naturalny, nie podrażni skóry, wolny od chemii.

* Nagietkowy Kremowy Płyn do Kąpieli (Calendula Cream Bath) 200 ml ok. 37 zł
niskobudżetowi rodzice mogą spokojnie ograniczyć się do zakupu tylko tego kosmetyku, ze względu na jego rewelacyjne działanie, uspokaja i wycisza dziecko

* Nagietkowy Olejek (Calendula Oil) - niekoniecznie 200 ml ok. 49 zł
w codziennej pielęgnacji nie jest on niezbędny, jednak świetnie sprawdza się do pielęgnacji ciemieniuchy u noworodków, może być również używany na wszelkie otarcia skóry (nagietek odkaża), a także do relaksacyjnego masażu niemowląt. (Używamy go jako oliwki do ciała po kąpieli.
Ma bardzo korzystny wpływ na skórę. Wyraźnie nawilża i pielęgnuje skórę. Usuwa także wszelkie podrażnienia w okolicach pupy dziecka. Cena jest dość wysoka, ale na zachętę dodam, że produkt jest bardzo wydajny, zużywa się go znacznie mniej niż tradycyjnej oliwki i komfort używania jest znacznie większy, gdyż nie zatłuszczamy wszystkiego dookoła rękami).



Czy ktoś ma doświadczenia z innymi kosmetykami naturalnymi? Może znacie jakieś tańsze, polskie produkty?

Do przemyślenia

Postanowiłam codziennie poświęcić jakiś czas na temty typowo ciążowo-porodowo-niemowlęce.
Nie chcę zginąć w natłoku informacji, nie chcę obudzić się z poczuciem, że decyzję będę musiała podjąć spontanicznie, bo nic nie wiem. Poza tym, takie usystematyzowanie pozwoli mi na zajmowanie się ciążą przez określony czas, zamiast spędzać na tym cały dzień.

Tematy do przemyślenia:
1. Miejsce porodu
2. Szkoła rodzenia - gdzie, kiedy
3. Pieluszki - jednorazowe czy wielokrotnego użytku
4. Kosmetyki - naturalne czy standardowe dla niemowląt
5. Szczepienia (pneumokoki i inne)
6. Dziecko i kot (co po porodzie)
7. Rodzicielstwo bliskości - z czym to się je
8. Wózek
9. Wyprawka dla dziecka
10. Dieta matki karmiącej
11. Poród rodzinny - za i przeciw
12. Karmienie piersią - dolegliwości, jak leczyć
13. Pozycja do porodu
14. Odwiedziny położnej po porodzie (czego się spodziewać)
15. Baby blues
16. Biustonosz do karmienia
17.Masaż Shantala
18. Postrzeganie świata przez niemowlaka (czarno-białe materiały)
19. Co zamiast chusteczek nawilżanych?
20. Noszenie w chuście czy nosidełku?
21. Gadżety - organizer na łóżeczko, przewijak, torba
22. Ciążowa sesja zdjęciowa - o czym pamiętać
23. Wkład do wanienki - jaki i po co (+ kubek do polewania główki)
24. Lampki, pozytywki, zabawki na łóżeczko
25. Baby shower - robić?
26. Hartowanie brodawek przed porodem
27. Materac do łóżeczka
28. Pieluszki DADA
29. Otulaczek
30. Szczotki Khaja naturalne
31. Miejsce dziecka po porodzie - łóżeczko czy łóżko rodziców
32. Torba do szpitala - mama i dziecko
33. Dokumenty potrzebne do szpitala

Na razie do głowy przyszło mi tyle. Będę uzupełniać.


Wyróżnienia!

Jednego dnia dostałam wyróżnienie Liebster Blog aż od pięciu dziewczyn! 
Bardzo Wam dziękuję, jest mi tym bardziej miło, że dopiero zaczynam z tym blogiem 
i każdy komentarz i wyróżnienie to bardzo miła sprawa.




Do zabawy zostałam nominowana przez:
- Mamę Młodego z bloga http://maly-alergik.blogspot.com
- Brigittę z bloga http://brigitta.bloog.pl

Zasady zabawy:
Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

Pytania od Mamy Młodego:
1.Kot czy pies?  KOT
2.Wieczór we dwoje czy szalona impreza w doborowym towarzystwie? WE DWOJE
3.Ulubiony film? FILMY KOLSKIEGO
4. bajka w telewizji czy czytanie bajek? NIE MAM DOŚWIADCZEŃ :)
5. spacer po lesie czy po parku? PO LESIE
6.Ulubiony smak lodów? STRACIATELLA
7.zima czy jesień? JESIEŃ
8.Dzień czy noc? DZIEŃ
9.Komedia romantyczna czy komedia sensacyjna? ROMANTYCZNA
10. synek czy córeczka? BEZ RÓŻNICY
11.Ulubiony aktor? NIE MAM

Pytania od Brigitty:
1. Ulubiona książka. ZBYT WIELE BY WYMIENIAĆ
2.  Co Cię najbardziej wkurza w Polsce. ROZDRAPYWANIE I MARTYROLOGIA
3.  Z czego jesteś dumna w swoim życiu. Z WYCHOWANIA, KTÓRE WYNIOSŁAM Z DOMU
4.  Muminki czy Kubuś Puchatek. ANI, ANI... ;)
5.  Najgorszy film jaki widziałaś. NIERUCHOMY PORUSZYCIEL
6.  Szpilki czy baleriny. BALERINY
7. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga. TO TRZECI BLOG, CIĄŻA ZAJMUJE MNIE PRZEDE WSZYSTKIM
8.  Hobby. DŁUBANIE DOMOWE (SZYCIE, SZYDEŁKO, DECOUPAGE)
9.  Nergal czy Doda. ANI, ANI... ;)
10.  Idealny prezent pod choinkę. NIE MAM WYMAGAŃ
11. Horror, którego nie da się zapomnieć. NIE OGLĄDAM, BO SIĘ BOJĘ ZASNĄĆ

Pytania od Malgo:
1. wino czy wódka? WINO
2. ulubiona restauracja NIE MAM
3. ulubiony film FILMY KOLSKIEGO
4. wakacje w Polsce czy zagranicą NIEWAŻNE
5. pies czy kot? KOT
6. tort czy marchewka? MARCHEWKA
7. basen czy siłownia? BASEN
8. tenis czy piłka nożna? OGLĄDANIE TENISA :P
9. córeczka czy syn? OBOJĘTNIE
10. ulubiony serial NIE MAM
11. wieś czy miasto? PODMIEJSKIE OSIEDLE :)

Pytania od Maldito:
1. Lato czy wiosna? WIOSNA
2. Ulubiony kolor? ZIELONY
3. synek czy córka? OBOJĘTNIE
4. Ulubiona piosenka? NIE MAM
5. długie włosy czy krótkie? DŁUGIE
6. ulubiony aktor? NIE MAM
7. szpilki czy adidaski? ANI, ANI... ;)
8. sałatka czy kebab? OBECNIE SAŁATKA
9. ulubiona zabawka dziecka? NIE MAM DOŚWIADCZENIA :P
10. panna czy mężatka? MĘŻATKA
11. ulubiona książka? ZBYT WIELE, BY WYMIENIAĆ

Pytania od Mamade:
1. Ulubiona książka ZBYT WIELE, BY WYMIENIAĆ
2. Ulubiony utwór muzyczny NIE MAM
3. Film w domy czy w kinie W DOMU
4. Napoje z cukrem czy bez cukru BEZ CUKRU
5. Ulubiona kuchnia DOMOWA
6. Wino białe czy czerwone? DOBRE
7. Oglądanie TV czy długi spacer? SPACER
8. Jazda na rowerze czy jogging? ROWER
9. Góry czy morze? OBOJĘTNIE
10. Włosy długie czy krótkie? DŁUGIE
11. Strój wygodny czy elegancki? WYGODNY

Podobnie jak Brigitta, nie jestem fanem łańcuszków, a dodatkowo dopiero poznaję blogosferę "macierzyńsko-ciążową", ciężko będzie mi nominować kogoś, kto już takiej nominacji nie dostał.
Zobowiązuję się do wytypowania pięciu blogów - mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone :P

Oto moje pytania:
1. Plan czy spontaniczne działanie?
2. Norwegia czy Tajlandia?
3. Książka czy kolorowy magazyn?
4. Nowoczesność czy tradycja?
5. Slow food czy fast food?
6. Rock czy pop?
7. Małżeństwo czy wolny związek?
8. Jazda szybka czy wolna?
9. Samolot czy pociąg?
10. Czarny czy biały?
11. Wróbel w garści czy gołąb na dachu? :)

Do zabawy zapraszam:
Tekst alternatywny