Trochę gorzej, trochę lepiej


Wczoraj cieszyłam się, że wszystko jest dobrze,a dziś o mało nie wylądowałam na izbie przyjęć w szpitalu. Bóle brzucha i pleców nasiliły się do tego stopnia, że postanowiłam zadzwonić do położnej. Brzuch falował od delikatnych skurczów (poza nimi wszystko było dobrze - tzn. bez gorączki, krwawienia itp.), poradziła wziąć dużą dawkę nospy, położyć się na godzinę i jeśli po tym czasie nie zacznie się polepszać, jechać do szpitala, gdzie dyżur miał mój lekarz.

Przestraszyliśmy się nie na żarty, leżałam godzinę, czekając na cud i... Udało się, bóle zaczęły się zmniejszać i ostatecznie po dwóch godzinach mi przeszło. Teraz już wiem, że prawdopodobnie powodem skurczów były jelita i zaparcie, które męczy mnie od tygodnia (od tabletek Prenatal, które zmieniłam na Prenalen Plus - i już jest ok). Przed ciążą brałam Prenatal i nie było problemów, ale widocznie hormony znowu coś u mnie namieszały.

Cieszę się, że skurczów już nie ma. Nadal mam się bacznie obserwować i reagować, jeśli coś złego będzie się działo. Już wierzę, że obędzie się bez szpitala.

PS Przestało mnie odrzucać od kawy, nawet miałabym ochotę się napić :)
PS 2 Wiem, że dziecko fika koziołki w najlepsze w brzuchu, ale jeszcze tego nie czuję, ciekawe, kiedy przyjdzie ten piękny dzień?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tekst alternatywny