Najpiękniejszy efekt jojo


Co kraj, to obyczaj. Osoby w różnym wieku inaczej podchodzą do informacji o mojej ciąży.

Dziś widziałam się z moimi współpracownikami z redakcji - poza jedną korektorką (p. Elą) o ciąży wszyscy wiedzieli oficjalnie już dwa tygodnie, nieoficjalnie pewnie z cztery. Pani Eli nie było przez dłuższy czas i wczoraj, gdy udało nam się spotkać, najpierw mi pogratulowała mojego stanu, mówiąc - "Ale nic po tobie nie widać" :P (no gdzie, tam - właśnie zaczynam 5 miesiąc :P:P:P). "Stań bokiem, pokaż - nooo, masz trochę brzuszka" (dodam, że mam spory brzuch).

A zaraz potem w przypływie szczerości mówi tak:

"Gosiu, w sierpniu czy we wrześniu tak ładnie schudłaś. Nawet miałam Ci powiedzieć, że korzystnie wyglądasz, ale zaraz potem znowu przybrałaś, no wiesz, zaokrągliłaś się i już nic nie mówiłam, bo byłam pewna, że to... efekt jojo". :)

Wszyscy tarzali się ze śmiechu. Ponieważ tylko p. Ela mogła skonstruować taką tezę :) wiedząc, ze jesteśmy młodym małżeństwem i do szczęścia brakuje nam tylko dziecka.

Tak więc, moje najpiękniejsze i najukochańsze jojo - czekam na Twoje ruchy!

1 komentarz:

Tekst alternatywny