Gdy się niepokoję


Po drugiej wizycie u lekarza zaczęłam zapisywać swoje dolegliwości ciążowe.
Myślałam, że jest tego niewiele, ale... Lista w zeszycie jest dość długa.

Każdy objaw, którego wcześniej nie znałam był konsultowany z:

1. obiema mamami (czy też tak miały w ciąży),
2. wypowiedziami innych ciężarnych na forach 

i dopiero po jakimś czasie z:

3. książką "W oczekiwaniu na dziecko",
4. wiedzą fachową położnej.

Dlaczego taka kolejność?

Jestem hipochondrykiem - przyznaję się bez bicia. U mnie jednak objawia się to w ten sposób, że coś zaczyna mnie boleć, czytam fora i nagle mam tysiąc innych objawów, oczywiście wszystkie strasznie poważne ;) Żeby dojść do takiego poziomu rozumienia swojego organizmu, potrzebowałam wiele czasu i wielu wizyt u lekarzy. Teraz wiem, kiedy on sobie "coś wkręca", a kiedy coś naprawdę boli.

Wiem np. że gdy się denerwuję bolą mnie mięśnie i kości - tak mam. Przebadało mnie kilku specjalistów - objaw jest na tle nerwowym i już. Z taką wiedzą łatwiej się żyje i... ignorując bóle, pozbywam się ich prawie natychmiast. Ale to tylko bóle nerwowe...  Niestety bóle związane z ciążą tak łatwo nie odpuszczają.

Co robić, gdy coś nas niepokoi?

1. Pytam mamy - wiele objawów, które miały nasze mamy, mogą wystąpić u nas. Ale nie jest to normą. U mnie sporo rzeczy się zgadza, np. niskie ciśnienie w ciąży, gdy do tej pory było w normie. Warto pytać, wiadomo czego się spodziewać.

2. Fora dla ciężarnych - korzystałam na początku, teraz też mi się czasami zdarza, ale nauczyłam się, aby ICH nie czytać. Radzę opierać się na artykułach podpisanych przez LEKARZY lub POŁOŻNE. To ułatwia egzystencję przyszłej matki, która jest już dość przestraszona swoim stanem, aby pogarszać go niestworzonymi historiami opisywanymi na forach. Oczywiście tam są też wartościowe informacje, ale moim zdaniem lepiej nie korzystać, bo 90% to życiowe, pomocne historie, a 10% to przypadki skrajne, które tylko straszą i sprawiają, że każdej z nas wydaje się, że to jej przypadek będzie tym złym, wyjątkowym.

3. Książki tematyczne - długo szukałam informacji, jaką książkę wybrać. Nie chciałam korzystać z kilku, aby nie mącić sobie w głowie. Ostatecznie padło na "W oczekiwaniu na dziecko". Wielka księga, która może przerażać okazała się być niezwykle pomocna. Co ważne - rozdział o anomaliach w ciąży, chorobach i złych sytuacjach umieszczony jest na samym końcu książki (ciężko tam przypadkiem zajrzeć, gdy jest się np. w połowie ciąży i dodatkowo autorzy piszą, aby nie czytać tej części, jeśli ciąża przebiega prawidłowo). Takie podejście do trudnych tematów mi się podoba. Czytam na bieżąco, co dzieje się z dzieckiem. W każdym miesiącu pojawiają się dodatkowe tematy, które są akurat najbardziej aktualne - np. jak powiedzieć w pracy o ciąży przy trzecim miesiącu (tj. wtedy większość z nas się decyduje na ten krok).

Z zakupu zadowolona jest nie tylko ja, ale też Daniel. Czyta w wolnej chwili i wie, co dzieje się ze mną, z dzieckiem. Do ojców kierowane są specjalne elementy tekstu ;)

4. Położna - to był ostatni krok wtajemniczenia ;) Przy każdej wizycie pani położna była skarbnicą wiedzy i dodatkowo powiedziała, że mogę dzwonić, jeśli coś mnie niepokoi. To najlepszy sposób - gdy martwiły mnie wyniki badań moczu, zamiast szukać na forach i dowiadywać się o strasznych chorobach, zadzwoniłam, powiedziałam jak jest, położna skonsultowała się z lekarzem i poradziła co dalej. Zachęcam do pytania położnych. One wiedzą, a jeśli coś je dziwi, pytają lekarza. To najlepsze, bo bezpośrednie źródło informacji (dodatkowo taka położna otworzy sobie naszą kartę i wie, jak sytuacja wyglądała do tej pory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tekst alternatywny