Jutro startujemy w 13. tygodniu



Dziś była niedziela, muszę dodać, że niezwykle słoneczna i ciepła, jak na pierwszy dzień października. Przed obiadem poszliśmy na dłuuuuuuugi spacer po lesie. Wycieczka wydłużyła się względem planowanej, ponieważ znane nam wcześniej drogi leśne niestety pozarastały krzakami i udało nam się wejść do lasu na właściwą drogę dopiero kawał drogi od domu. Spacerowaliśmy lasem, łąkami i ostatecznie dotarliśmy nad staw. W czasie tej 1,5-godzinnej wycieczki musiałam zrobić sobie przerwę. Dużo szybciej się męczę, mam problemy ze złapaniem oddechu i moje tempo przypomina człapanie, a nie marsz ;) Ale funkcja spaceru została spełniona – dzidziuś i mama się dotlenili (tata też :P). 

Po obiedzie kościół, a po mszy spotkaliśmy Michała i Ewę. Wybraliśmy się na kawę i… byli pierwszymi osobami, które usłyszały od nas na żywo i bez przymuszania (jak w przypadku Justyny i Rysia, którzy się sami domyślili :P), że spodziewamy się dziecka. Ufff – zaczynamy teraz naprawdę wszystkich informować. Lżej mi, bałam się, jak to będzie, a to… całkiem przyjemne J

Jutro wizyta i badanie USG. Ponoć to normalne, że się boję. Modliłam się dziś o zdrowie dla dziecka i dla mnie, wierzę albo chcę wierzyć, że jutro usłyszymy, że wszystko jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tekst alternatywny